środa, 23 grudnia 2015

Veit Etzold "Cięcie"


Autor: Veit Etzold
Tytuł: Cięcie
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron:  544
Moja ocena: 8/10

Najdłużej trwa zawsze ta sekunda, która zwiastuje nadchodzącą grozę.

Te słowa opisują to, co czułam czytając tę książkę. Każda kolejna strona, która dzieliła mnie od ujawnienia tożsamości Bezimiennego, zdawała się trwać wieczność. Zaczynałam czytać tę pozycję powoli, bez większych nadziei. Jednak kolejne strony niosły za sobą coraz większe napięcie i coraz większą niecierpliwość przed odkryciem prawdy.

Myślałam, że znam (mniej więcej) granice ludzkiego okrucieństwa. Sądziłam, że już nic nowego przecież nie można wymyślić, że już wszystko było – obcinanie kończyn, skalpowanie żywej ofiary, czy ciągłe torturowanie. Jednak dzieło Etzolda uświadomiło mi, że nawet nie mam pojęcia o okrucieństwie.

Clara Vidalis, profilerka i detektyw, w dzieciństwie przeżyła ogromną tragedię, za którą obwinia się do dzisiaj. Jej młodsza siostra została brutalnie zamordowana, a jej morderca nigdy nie został odnaleziony. Jako dorosła osoba wybrała karierę policyjną, by podobne tragedie nie spotkały innych.

Pewnego dnia dostaje tajemniczą przesyłkę, adresowaną właśnie do niej. W przesyłce znajduje się płyta, a na niej nagranie. To, co widzi Clara, budzi jej najgłębszy strach. Podczas nagrania ktoś na jej oczach dokonuje brutalnego morderstwa młodej dziewczyny. Nie widać jednak twarzy sprawcy, a w głowie Clary zostaje wyłącznie obraz przerażonej ofiary. To jednak dopiero początek działań Bezimiennego, który z każdym kolejnym zabójstwem przesuwa granice brutalności.

W książce znajdziemy wstrząsające opisy sadystycznych morderstw. Po ich przeczytaniu pojawiła się w mojej głowie myśl, że tylko chory umysł jest w stanie wpaść na coś takiego. Pomyślałam również, że całe szczęście, że to tylko literatura, czyjaś chora fantazja. Coś jednak mnie podkusiło i wpisałam niektóre z nich w Google. Wówczas zrozumiałam coś przerażającego – te przypadki są realne. Ludzkie okrucieństwo rzeczywiście nie ma granic.



Niewiele rzeczy mnie przeraża. Mam poczucie, że jestem w stanie naprawdę wiele znieść. A jednak. Gdyby nie leżąca na mnie Blair, która uparcie chciała wiedzieć, co zrobi Clara i kim jest Bezimienny, być może robiłabym więcej przerw, by odetchnąć i odreagować.

sobota, 19 grudnia 2015

Najwierniejszy towarzysz czytania

Krok w krok.  Kładzie się, mruczy, wzdycha, przeciąga. Ostrzy pazury, dokładnie się myje. Najchętniej siada na luźnej kartce, wchodzi do siatki, do tekturowego pudełka. Nie tylko wchodzi, ale zaczyna tam swój kulisty taniec, wręcz dzikie szaleństwo. Biega, warczy. Nieustępliwa, szalona, uparta.  




Uspokaja się jednak. Pada na grzbiet, najchętniej w kołtuny grubej kołdry, w koc się zawija, składa w rulonik. I dziwnym trafem obok niej ląduje stos zapisanych kartek w oprawie.
- Wygląda mi to na wolną niedzielę!
Moszczę materac, herbatę podgrzewam, lampkę kieruję na literki i na NIĄ.

Najwierniejszego towarzysza czytania.