niedziela, 10 stycznia 2016

K.A. Tucker "Dziesięć płytkich oddechów"

Autor: K.A. Tucker
Tytuł: Dziesięć płytkich oddechów
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 421
Moja ocena: 8/10


Kacey jest młodą dziewczyną, którą los zdążył już tragicznie doświadczyć. Na swoich oczach straciła tych, których najbardziej kocha. Dwudziestojednolatka opiekuję się jedyną bliską jej osoba, która wciąż żyje – młodszą siostrą Livie. By zapewnić jej bezpieczeństwo, we dwie uciekają do Miami. Tam na swojej drodze spotyka Trenta. Kacey stara się nie przywiązywać do nikogo. Jej jedynym celem jest to, by Livie miała lepsze życie od niej. Trent jednak jest przystojny, intrygujący i tajemniczy…

…czyli właściwie opis klasyczny, pasujący do większości dramatów romantycznych. Jest skrzywdzona główna bohaterka, tajemniczy cierpiący przystojniak i wiele przeszkód stających na drodze tej miłości. Czy zatem warto sięgnąć akurat po tę pozycję?

Dziesięć płytkich oddechów... Przyjmij je. Poczuj je. Pokochaj je.


To zależy tak naprawdę, co kto lubi. Ja lubię przeplatać dramaty romantyczne z kryminałami. Czasem pomiędzy nimi sięgam też po inne gatunki. Zauważam jednak, że w przypadku dramatów jest mnie coraz trudniej zaskoczyć. Schemat staje się trochę oklepany, więc tak naprawdę dużo zależy od warsztatu autora.

Co odróżnia „Dziesięć płytkich oddechów” od innych powieści z gatunku New Adult?
Na pewno nie sposób pisania, bo ten jest bardzo prosty i niektórych może wręcz razić banalnością. Zaskakujący jest jednak finał, który na myśl przywodzi mi poniekąd konflikt tragiczny. Dwa najważniejsze uczucia zaczynają się tu przeplatać – pielęgnowana całe życie nienawiść nie tylko do innych, ale również do siebie z zupełnie dotychczas nieznaną miłością.

- Gdybym mógł, wszystko bym dla Ciebie naprawił. Wiesz o tym, prawda? – szepcze. Zastanawiam się, czy mówi o bliznach czy o ostatnich czterech latach mojego życia.


Zakończenia domyślałam się już mniej więcej od połowy książki.  Jednak czy czasem nie jest  tak, że najbardziej  podobają się nam już znane piosenki? Z ekscytacją przeczytałam do końca w ciągu jednego dnia! Nie jest to tytuł dający powiew świeżości – nie zaskakuje… pomimo to,  ma jednak swoją głębie a nasza czytelnicza wnikliwość może go bardzo ożywić. W zasadzie ta pozornie prosta i może nawet powtarzalna historia oferuje znacznie więcej, niż tylko kolejną tragiczną historię nastoletniej miłości. 

Trudno mi oddychać. Coś ściska mi żebra. Nie czuję swojej prawej strony. I słyszę dziwne świszczenie. Przysłuchuję się uważniej. Brzmi, jakby ktoś łapał ostatni oddech.

We mnie wzbudziła całe mnóstwo refleksji. Ale ja już chyba tak mam, że zatrzymuję się dłużej nad tym, co przeczytam. Myślę o tych sytuacjach, w których nigdy sama nie byłam, ale które wiem, że zdarzają się w realnym świecie. To jest ten moment, w którym czuję się ogromną szczęściarą – bo moje problemy przy problemach głównych bohaterów i realnych ludzi, którzy znaleźli się w takiej sytuacji, są niczym kropla w morzu.


Mimo że sam tekst momentami zdaje się być naiwny i mało realny, to porusza ważne zagadnienia. Jak radzić sobie ze stratą? Jak nauczyć się żyć bez osób, które się kocha? Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla najbliższych? Jak na nowo odnaleźć siebie? I najważniejsze – jak znowu nauczyć się kochać?

Jak odmienna musi być nasza przeszłość, skoro on ma tatuaż nawołujący do przebaczenia, podczas gdy ja noszę symbol powodu, dla którego przebaczyć nie mogę.


Oczywiście nie jestem naiwna. Wiem, że ta książka nie odpowie mi na te pytania. Ona tylko zaznaczyła ich obecność. Prowokuje do tego, by choć przez chwilę pomyśleć o tych, których to spotyka. By choć przez chwilę, w minimalnym stopniu, zobaczyć świat ich oczami.

1 komentarz:

  1. Od dawna marzę o tym, żeby przeczytać tę książkę. Już tyle dobrego o niej słyszałam, tyle wspaniałych i pozytywnych recenzji, że az żal nie sięgnąć. Poza tym to Filia, mam do nich zaufanie :)
    Jak dla mnie historia nie musi być nie wiadomo jak oryginalna, wystarczy że jest ciekawie opisana, bo autorka wie, co zrobić, żeby zachęcić czytelnika do dalszego śledzenia historii. Poza tym jeśli doda ona nutkę dobrego dramatu to ja już jestem kupiona :)
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie na małe rozdanie :)
    mojeksiazki-ola.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń