poniedziałek, 30 maja 2016

Helene Tursten "Porcelanowy konik"

Autor: Helene Tursten
Tytuł: Porcelanowy konik
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 408
Moja ocena: 7/10

Helene Tursten to dla mnie zupełnie nowe nazwisko, jednak do przeczytania "Porcelanowego konika" zachęcił mnie fakt, że jest to szwedzki kryminał, a te bardzo sobie cenię. Miałam szansę przeczytać tę pozycję dzięki uprzejmości Wydawnictwa Replika, za co bardzo dziękuję.

W Goteborgu dochodzi do tajemniczego samobójstwa Richarda von Knechta - jednego z najbogatszych mężczyzn w lokalnej społeczności. Mężczyzna rzuca się z balkonu swojego apartamentu w listopadowy wieczór. Nikt nie wie, co mogło przyczynić się do takiego działania mężczyzny i początkowo nikt nie przypuszcza, że mogła to nie być jego samodzielna decyzja.
Dochodzenie w sprawie prowadzi Irene Huss, która szybko odkrywa, że fakty nie pokrywają się z pierwotnym założeniem, a sam Richard nie miał powodów do odebrania sobie życia. W mieście dochodzi do kolejnych morderstw, które tylko początkowo wydają się nie mieć ze sobą powiązania. Jednak gdy tylko Irene wraz z kolegami odkrywają, że miejsca i ofiary nie są przypadkowe, rozpoczyna się wyścig z czasem.

Ześlizgnęli się z kopca kamieni. Irene zatrzymała się, aby wyciągnąć telefon z kieszeni. Wybrała numer, ale nie nacisnęła przycisku łączącego. W podświadomości słyszała dźwięk, ale świadomość zarejestrowała go za późno.
Las dookoła eksplodował  nagle oślepiającym światłem, aby potem zamknąć się wokół niej w nieprzeniknionych ciemnościach.
Uwielbiam skandynawskie kryminały. Moja miłość zaczęła się od Camilii Lackberg, ale z każdym kolejnym autorem rośnie. Uwielbiam ten mroczny klimat i napięcie, jakie za sobą niesie. Lackberg zachwyciła mnie zimnym klimatem wybrzeża w szwedzkiej Fjallbace, Tursten natomiast wytworzyła w mojej głowie swój, zupełnie odrębny klimat pochmurnego Goteborga, który wyłania się w zimnej aurze pogodowej. Krajobraz podsyca nastrój grozy oraz rodzinnych tajemnic prowadzących do kolejnych zbrodni.

- Ci piękni ludzie i ich pełne splendoru życie. Piękne, błyszczące i godne pozazdroszczenia, gdy się patrzy na nie z daleka. Ale jeśli zaczyna się zdrapywać powierzchnię, złoto szybko zamienia się w piasek.
Zawsze na początku nowej serii kryminałów mam problem z połapaniem się w bohaterach, czyli kto jest kto. Szczególną trudność sprawiają mi właśnie szwedzkie kryminały, co może wynikać z faktu, że nie jestem przyzwyczajona do mało popularnych w Polsce imion czy nazwisk, więc potrzebuję dłuższej chwili na oswojenie się z nimi. Gdy zaczynałam czytać "Porcelanowego konika" gubiłam się w postaciach, a co za tym idzie również w fabule. Na szczęście po intensywnym wczytaniu i początkowym skupieniu tak się wkręciłam, że już ciężko było się oderwać.
Siedział cicho, nie zmieniając pozycji. Irene zaczęła się zastanawiać, czy w ogóle dotarło do niego, że postawiła pytanie. Miała już przeformułować wypowiedź, gdy odjął ręce od twarzy i spojrzał na nią, a z suchych oczu przebijał lód. 
Przetarł twarz ręką. 
-Przepraszam... O co pytałaś?

Fabuła nie jest zaskakująca, ale nie zmienia to faktu, że trzyma w napięciu i trudno się od niej oderwać. Mogę z czystym sumieniem polecić każdemu miłośnikowi tego typu powieści. Pomimo iż, Camilla Lackberg nadal pozostaje moją mistrzynią skandynawskiego kryminału, to na horyzoncie pojawiają się autorzy, których warto poznać i którzy stają się godnymi reprezentantami tego gatunku.

4 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie, ale ja już się chyba przejadłam tymi skandynawskimi kryminałami. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może za jakiś czas, jak najdzie Cię ochota, to będzie tytuł pod ręką :) Ja przeplatam kryminały z młodzieżowymi dramatami i czasem czymś cięższym :)

      Usuń
  2. Czytałem jedna powieść tej autorki i była super 💖 Kocham Irene 😂 Sciskam mocno Ciebie i Blair

    OdpowiedzUsuń