niedziela, 26 lutego 2017

T. Greenwood "Bliżej niż niebo"

Autor: T. Greenwood
Tytuł: Bliżej niż niebo
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 320
Moja ocena: 6/10

Przyznaję, że do przeczytania tej książki skusiła mnie... okładka. Czasem ulegam ładnej grafice, trafiającej do mnie kolorystyce czy intrygującemu tytułowi. Tutaj wszystkie te elementy zagrały razem. I nawet po przeczytaniu zarysu fabuły nie przyszło mi do głowy, że będzie to taka trudna lektura.

Książka opowiada o przemocy, jakiej w dzieciństwie doznawały dzieci ze strony własnej matki. Nie jest to jednak przemoc widoczna gołym okiem. Matka z zaburzeniami psychicznymi krzywdzi własne dzieci w taki sposób, że przez długi czas nikt tego nie zauważa. Jednocześnie często sama je ratuje stawiając się w roli bohaterki. Wywołuje u dzieci różne schorzenia, zadaje im cierpienie twierdząc, że to dla ich dobra. 
Jest to opowieść dorosłej kobiety, która nagle dostaje telefon od siostry o złym stanie matki. Mimo ogromnej niechęci Indie musi powrócić do miejsca swojego dzieciństwa i zmierzyć się z jego koszmarami. Na miejscu spotyka się również z młodszą siostrą, z którą nie ma bliskich relacji. W dzieciństwie mała Lily była ulubienicą matki, jednak w dorosłym życiu Indie zaczyna zestawiać fakty i dociera do niej, że to, co widziała jako dziecko, było aktami brutalnej przemocy fizycznej i psychicznej, która w szczególnym stopniu dotknęła właśnie Lily.

A kiedy matka opowiada własną wersję tej historii, jej słowa smakują jak asfalt. Jak kamień. Jak cokolwiek, tylko nie jak prawda.

Książka mówi o niezwykle ważnym temacie. Przemoc w rodzinie to wciąż ogromny problem, z którym współcześnie nadal się mierzymy. Przemoc fizyczna widoczna jest gołym okiem, jednak psychiczną udowodnić jest niezwykle trudno. Dziecko, które od najmłodszych lat doznaje przemocy, bardzo często stosuje ją również w dorosłym życiu. Jest to zazwyczaj jedyny sposób osiągania własnych celów, jaki zna, bo taki schemat postępowania wyniosło z domu. Indie zaczyna podejrzewać, że Lily robi to samo własnej córce, co jej robiła matka.

Ta delikatność była w niej, zanim piorun podniósł mnie do nieba i rzucił na ziemię. Potem delikatne palce ponownie zacisnęły się w pięści. Wyciągnięte wzdłuż jej boków. Groziły mi za każdym razem, gdy moje palce chciały dotknąć tej części jej ciała, która przypominała mi wiatr. 
Niestety nie poczułam tych emocji, na które miałam nadzieję. W wielu miejscach książka mi się po prostu dłużyła, a jej czytanie zajęło mi naprawdę dużo czasu. Gdyby nie moja złota zasada że czytam zaczętą książkę do końca, to prawdopodobnie w połowie odłożyłabym ją na bliżej nieokreślony, lepszy czas. Sam temat jest bardzo ciekawy, ale sposób pisania niezupełnie do mnie trafił.

Myślę czasem, że mój zawód i codzienna praca skutkują znajomością tak tragicznych historii, że takie treści już mnie nie zaskakują i nie szokują. Wiem, że człowiek niestety jest zdolny nawet do wiele gorszych okrucieństw. W książkach często szukam jakiegoś odreagowania, ukojenia, wzruszenia i nadziei na lepsze jutro, bo świat realny jest przepełniony cierpieniem. 

- Ja nie przetrwałam, Peter. Ja uciekłam. - Poczułam, jak zbiera mi się na płacz, jak staje mi w gardle, niczym węzeł liny. - Uciekłam i pożyczyłam sobie cudze życie.

Indie utknęła gdzieś między tęsknotą za ojcem, szukaniem miłości matki i pragnieniem szczęśliwego dzieciństwa u boku brata Bena i młodszej siostry a koszmarem niezrozumiałych dla dziecka widoków, nieobecnością rodziców i próbą udawania normalności.
Fabuła mówi o ukrytej przemocy, która dzieje się za zamkniętymi drzwiami i o braku zainteresowania innych, którzy nawet jeśli coś podejrzewają, to niczego z tym nie robią. Troje rodzeństwa staje się ofiarą matki, która powinna je chronić. Każde z nich cierpi w inny sposób, każde z nich dorasta w traumie, a ich życie nie zawsze ma szczęśliwy finał.

Główna bohaterka miota się między szczęśliwym i ułożonym życiem a poczuciem obowiązku wobec rodziny - tej, która ją skrzywdziła. Ostatecznie jednak decyduje się na stawienie czoła swoim najgorszym koszmarom. Podróż w rodzinne strony ma być pewnego rodzaju drogą do odkupienia i wybaczenia nie tylko bliskim, ale również samej sobie.

6 komentarzy:

  1. Trudna lektura. Jednak wolę takie o przyjemniejszej fabule.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przemoc w rodzinie to ciężki temat i każdy odczuwa to wszystko inaczej, dlatego trudno stworzyć idealną powieść o tej tematyce :) Myślę, że się skuszę na tę pozycję mimo, że nie Twoja recenzja nie do końca jest przychylna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że też przeczytałam ją być może w złym momencie, kiedy potrzebowałam raczej czegoś lżejszego. Ta książka nie jest łatwa w odbiorze, ale zdecydowanie warto się nad nią zatrzymać. Jak ją przeczytasz, to podziel się opinią :)

      Usuń
  3. Opowiedziana przez Ciebie fabuła wydaje się być ciekawa. Ze swojej strony mogę polecić książkę Ukryte żony Claire Avery :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tę książkę kilka miesięcy temu i zupełnie mi się nie podobała. Nie chodzi mi o to, że temat był dla mnie za trudny, ale po prostu nie odczułam żadnych emocji, a cała historia była nudna :/
    Mnie też urzekła ta okładka i podobnie jak Ciebie, głównie ona skusiła do sięgnięcia po tę książkę :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    czytelniczkaa97.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie miałam trudność z jej oceną i do końca się wahałam. Nie wywołała we mnie większych emocji, ale tak jak mówię, nie wiem na ile przyczyną jest to moje doświadczenia, a na ile warsztat autorski. Z drugiej strony temat uważam za bardzo ważny i trudny w opisie. Traktując to jako portret ofiary przemocy nie byłam w stanie ocenić jej nisko, bo uważam, że to ważny głos.

      Dzięki za opinię, bo mam wrażenie, że niewiele osób ją czytało :)

      Usuń