czwartek, 16 marca 2017

Maggie Stiefvater "Król Kruków"

Autor: Maggie Stiefvater
Tytuł: Król Kruków
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 496
Moja ocena: 6/10

Po przeczytaniu "Szóstki Wron" naszło mnie bardzo na fantastykę i pozostanie w tym klimacie. Na półce stała i czekała na mnie od jakiegoś czasu krucza seria. Wrony, kruki... wiedziona skojarzeniem uznałam, że to właśnie idealny moment na tę serię.

"Król Kruków" to pierwszy tom magicznej opowieści o nastoletnich chłopcach z elitarnego liceum, którzy poszukują legendarnego króla kruków - Glendowera. Na swojej ścieżce spotykają Blue, córkę wróżki, która sama również posiada nadzwyczajne moce, choć nie jest medium. Dziewczyna zaprzyjaźnia się z Ganseyem, Adamem i Ronanem. Cała czwórka odkrywa wspólnie kolejne sekrety skrywane przez ich miasto.

Z dziennika wyzierało pragnienie. Chęć odkrycia czegoś więcej, niż dało się w nim zawrzeć, niż można wyrazić za pomocą słów, wykresów, ilustracji. Z jego kartek przemawiała tęsknota.

Tytuł "Król Kruków" jest mocno nietrafiony. W oryginale brzmi "The Raven Boys". Trudno mi czasami zrozumieć, co w takich sytuacjach kieruje tłumaczem. Jestem w stanie uszanować dowolność tłumaczenia w sytuacji, gdy oryginalny tytuł jest trudny w przekładzie lub też jego sowa nie mają polskiego odpowiednika. Ale w tym wypadku, jak i w przypadku wielu innych dzieł literackich czy filmowych, nie mogę pojąć tego zamysłu. I pewnie nie miałoby to większego znaczenia, gdyby nie fakt, że niedawno publikacji doczekała się finałowa część czwarta, której autorka nadała tytuł... "Król kruków" ("The Raven King"). Oczywiście polskie wydanie nazwano zupełnie inaczej, ale nie obeszło się bez oburzenia wśród polskich fanów i licznych dyskusji na ten temat.

Naprawdę zachwycają mnie okładki kruczej serii, a dokładniej mówiąc ich grafika. Proste i niejednoznaczne, przykuwają uwagę odbiorcy. Okładka "Króla Kruków" przedstawia oczywiście kruka w ciemnych barwach, który wygląda jak namalowany swobodnymi muśnięciami pędzla. Ma w sobie jakąś niewypowiedzianą lekkość, ale jednocześnie budzi swojego rodzaju niepokój. 

Bohaterowie sagi mają w sobie coś intrygującego. Blue mieszka z matką, która jest medium oraz z innymi kobietami zajmującymi się również wróżeniem i przewidywaniem przyszłości. Jedynie Blue odstaje na ich tle, gdyż nie posiada takich zdolności. Chwilami powoduje to, że nie czuje się na właściwym miejscu. Odstaje od swoich bliskich, mimo że nie jest całkowicie pozbawiona mocy. Blue żyje też z pewnym przekleństwem, które powoduje, że dziewczyna robi wszystko, żeby się przypadkiem nie zakochać. Jednak czy będzie to możliwe, gdy spotka na swojej drodze trzech kruczych chłopców?


Blue kierowała się w życiu dwiema zasadami: po pierwsze, trzymać się z dala od chłopców, bo to oznacza kłopoty. Po drugie, trzymać się z dala od chłopców w swetrach z krukami, bo to łajdacy.

Gansey to typ kujona-przewodnika, który czuje się zobowiązany do opieki nad przyjaciółmi. Sam jest rozsądny i tak stara się postępować, no chyba, że chodzi o szukanie legendarnego Glendowera, wtedy zazwyczaj nagle gdzieś ten rozsądek gubi. Szczególną opieką otacza Ronana, którego ojciec nie żyje. Ronan z całej trójki jest postacią najbardziej niesforną i zbuntowaną, typem mrocznego chłopca. Często wdaje się w bójki i sprawia wrażenie gburowatego gościa. Na końcu Adam - miły, trochę wycofany i oczywiście przystojny, skrywający brutalną rodzinną tajemnicę. Każdy inny, a jednak od lat trzymają się razem i są gotowi wiele poświęcić dla tej przyjaźni.

Nawet tatuaż tego twardego gościa, wijący się po jego karku powyżej linii kołnierzyka, był czymś w rodzaju broni. Blue nie mogła oprzeć się wrażeniu, że ta broń rani jej skórę.

Spodziewałam się wielkiego wow po tym, jak widziałam wszędzie na instagramie zachwyty nad tą książką. Dlatego też naprawdę wyczekiwałam momentu, w którym zacznie się coś dziać, moje serce zabije trochę mocniej, poczuję ekscytację - cokolwiek. Tymczasem... nic. Przyjemnie się czyta i to właściwie tyle. Trudno mi powiedzieć, co zawiniło, bo tak jak wspomniałam wcześniej bohaterowie coś w sobie mają, zamysł być może okej, ale całość po prostu nudna i sztampowa. 

Postaci są zupełnie bez wyrazu i płytkie. Zupełnie nie byłam w stanie się do nich w jakikolwiek sposób ustosunkować, pozostali mi po prostu obojętni, a to się rzadko zdarza. Zabrakło mi głębszego przybliżenia bohaterów, wniknięcia w ich emocje, uczucia. Wszystko, co czytelnik dostaje, jest zaledwie muśnięciem każdej z osób. Świat, w którym żyją bohaterowie, niby jest magiczny, ale tę magię też trudno poczuć. 

Ma jednak swoje intrygujące momenty. Ciekawe jest to, jak niejednoznaczne są wzajemne relacje bohaterów. Tu nie ma standardowej miłości od pierwszego wejrzenia (tak popularnej w książkach młodzieżowych), która wdziera się na pierwszy plan. Relacje między Blue i chłopakami raczej powoli się rozwijają i mają różny wydźwięk. Są też pojedyncze akcje, które wciągają czytelnika, budzą ciekawość i to one sprawiają, że mimo wszystko chce się sięgnąć po więcej.


"Król Kruków" nie jest zły, ale ja na starcie zawiesiłam mu wysoką poprzeczkę. I wiem, że pewnie narażam się wielu fanom, ale nic na to nie poradzę. Naprawdę byłam nastawiona na dobrą i lekką książkę fantasy, która pozwoli mi na utrzymanie emocji z poprzednich lektur. Tymczasem czuję się rozczarowana. Ale to nie koniec mojej przygody z krukami. Już sięgam po drugi tom z nadzieją, że to była tylko przystawka, a prawdziwe danie wciąż jest przede mną i czeka, by je odkryć.


- Blue, jeśli poznasz go bliżej... - zaczęła Calla. Stała w drzwiach, jedną nogą w środku. - Strzeż swojego serca. Nie zapominaj, że on niedługo umrze.


23 komentarze:

  1. Chyba to nie jest książka dla mnie, jednak wolę bardziej rozbudowanych bohaterów powieści. Tłumaczenie - czasami mam wrażenie, że tłumacze już wymyślają polskie wersje tytułów dla beki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest też książka, którą poleciłabym z czystym sercem. Raczej młodzieżowe czytadło fantasy. Jak ktoś lubi, to warto się zapoznać, ale jeśli ktoś nie przepada za tym gatunkiem, to może być to strata czasu i jeszcze większe zniechęcenie, bo to naprawdę pozycja młodzieżowa (chociaż ja już młodzieżowa nie jestem :D)

      Co do polskich tytułów - cała prawda, zgadzam się z Tobą!

      Usuń
  2. Po opisie sądząc - raczej nie "podejdzie". Szkoda trochę, bo pomysł jest całkiem niezły. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto upewnić się samemu, bo może Tobie się bardziej spodoba niż mi ;)

      Usuń
  3. Ja Króla Kruków bardzo lubię, ale wiadomo. Gdyby każdy miał o wszystkim takie samo zgadania, świat byłby nudny. Jednak to ile razy pomyliłam "ó" w tym tylu to jakieś nieporozumienie. Czy wydawnictwo chce, żeby ludzie wzięli mnie za idiotkę?? :/ XD

    Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, z tym "ó" mnie rozbroiłaś :D To prawda, ze świat byłby nudny, gdybyśmy wszyscy mieli takie samo zdanie, a i recenzenci byliby niepotrzebni ;) Ja nadal liczę na to, że kolejne tomy będą lepsze! :)

      Usuń
    2. Cóż, mogę powiedzieć, że drugi jest o niebo lepszy. Trzeci też. Jednak finał jest dziiiwny. :/ XD

      Usuń
  4. Po tym co napisałaś stwierdzam, że raczej nie jest w moim typie, choć gdybym zobaczyła samą okładkę i przeczytałą notkę redakcyjną to pewnie skusiłabym się i ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę Cię zniechęcać, bo może Tobie się bardziej spodoba :) Ale podobno drugi i trzeci tom są dużo lepsze ;)

      Usuń
  5. Chyba się skusze I przeczytam! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcia rewelacyjne, recenzja również, ale książka nie dla mnie. Bardziej dla młodzieży chyba :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to prawda, chociaż ja mam 29 lat, ale ja lubię młodzieżówki ;)

      Usuń
  7. Raczej ostatnio staram się brac tylko za pewne pozycje, ta nie jest taka do końca – więc sobie daruję. :) Ale musze pochwalić przepiękne zdjęcia!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To prawda - według mnie to nie jest pewna pozycja, a jeśli ktoś nie przepada za fantasy, to już w ogóle :)

      Usuń
  8. Smoki, kruki, wilki to często bohaterowie książek, albo przydomki głównych bohaterów. Buduje to zwykle tajemniczość, bo to zwierzęta nieodgadnione.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta seria zbierała tyle ochów i achów, że miałam ochotę po nią sięgnać. Jednak miałam też swoje wątpliwości czy nie będzie zbyt "lekka" i Twoja opinia jednak potwierdza moje obawy. Skoro nie zwala z nóg to narazie nie będę na nią tracić czasu, może kiedyś przy okazji:)

    OdpowiedzUsuń
  10. No nie zachęcasz, ale też nie zniechęciłaś mnie do końca xd

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam trzy tomy, ale niestety z każdym kolejnym było coraz gorzej. Inne książki autorki w większości mi się podobały.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ogólnie to nie przepadam za takim gatunkiem, ale czasami trzeba spróbować. Zarówno ta seria jak i "Szóstka Wron" interesują mnie od jakiegoś czasu :)

    P.S. Ostatnie zdjęcie - cudo! Co za kocurek! ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Postaci są zupełnie bez wyrazu i płytkie. Zupełnie nie byłam w stanie się do nich w jakikolwiek sposób ustosunkować, pozostali mi po prostu obojętni, a to się rzadko zdarza. Zabrakło mi głębszego przybliżenia bohaterów, wniknięcia w ich emocje, uczucia. - BRAWO ZA SZCZEROŚĆ! Nie lubię sztampowych recenzji. Twoja jest prawdziwa, dlatego trafia do czytelnika :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. A okładki faktycznie są takie pyszne. :) Szkoda, że książka nie spełniła Twoich oczekiwań, zwłaszcza płytkość postaci może mocno przeszkadzać w odbiorze przygody.
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń